• Wpisów: 433
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 12 dni temu, 19:05
  • Licznik odwiedzin: 11 060 / 1368 dni
 
caligo
 
Powroty bywają ciężkie…
Jestem, żyję, mam się raczej lepiej niż gorzej. ;)
Tyle się wydarzyło od tamtego roku, że nie wiem, od czego zacząć.
Może się rozpiszę w najbliższym czasie, ale dziś skrótowo bardzo, wręcz hasłowo:

Nagłe pogorszenie się stanu zdrowia u mojego męża: bezwład obu nóg, brak czucia w prawej stopie, szpital, operacja.

Pożegnanie z Poczdamem — nowa praca na miejscu.

Mąż miast do domu, jedzie na niemal 2-miesięczną rehabilitację do Berlina.

Tarapaty finansowe.

Nowa praca okazuje się niewypałem. Tzn. nie odnajduję się w niej. :D

Mąż wraca, uradzamy nowe zarobkowe plany dla każdego z nas.

Realizujemy te plany — nach und nach.

I trwa to do dziś dnia.


Tyle w największym skrócie. A historię mężowskiej choroby oczywiście opiszę jeszcze — ku przestrodze.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego